Jest dziane. Ale jak to?

Wracamy do korzeni, czyli robimy na drutach.

No tak, to te maszyny dziewiarskie nie wzięły się znikąd. Decyzja o tym, żeby poznać i zacząć używać tych dziwacznych (na pierwszy rzut oka) urządzeń ma początek w robieniu na drutach. To od nich wszystko się zaczęło. A dokładnie od przygotowań do dyplomu z projektowania ubioru w Krakowie. Wymyśliłam sobie dzianinową kolekcję, a właściwie to, że tą dzianinę sama sobie stworzę a potem zrobię z niej ubrania. Gorzej, bo nie miał kto tego udziać. I tym sposobem, gorącego lipca kilka lat temu nauczyłam się robić na drutach. Oprócz udziergania na drutach, okazało się, że kilku znajomych również chciałoby się nauczyć dziergać. Znalazło się też kilka osób, które chciały żeby wydziergać coś na zamówienie. A potem z tych kilku zrobiło się kilkanaście. Druty to zawsze było zajęcie dodatkowe, towarzyszyło mi się przez cały rok, był dobrym sposobem na relaks po pracy, dobrym ćwiczeniem cierpliwości i najlepszym sposobem na stworzenie fajnej rzeczy, dla siebie albo kogoś bliskiego. Maszyny pojawiły się jako naturalne przedłużenie zainteresowania dzianiną. Zakładając Studio, wiedziałam, że będę pracować w oparciu o nie. Chociaż dziergam na drutach również projekty indywidualne. Ale przede wszystkim chciałabym się dzielić dzierganiem z innymi, stąd w miarę cykliczne warsztaty robienia na drutach, które staram się prowadzić, kiedy tylko obowiązki związane z prowadzeniem firmy na to pozwolą. I tak pojawiło się już kilkadziesiąt wspaniałych dziewczyn, które brały udział w warsztatach. Nauczył się robić na drutach i rozwinęły swoje umiejętności. A wspólna nauka i efekty ich prac są dla mnie największa przyjemnością. Teraz przerwa wakacyjna, ale na jesieni wracamy!

 


Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów